Relacje z ostatniej edycji Sahararally Tunezja 2012
Zapraszamy do galerii uczestników ostatniej edycji:
Materatz- filmowa relacja Star Wars
Folker, Tede, Piroman- Pogrzeb Paska
Relacja Martena:)
dzień pierwszy:
przejazd autokarem z Sousse do oazy Ksar Ghiliane . Zastanawiamy się w jakim stanie dojechały quady, bo plotka chodzi ze jeden spadł z naczepy w transporcie. Plotka okazała się na szczęście tylko plotka rozpuszczona do podkręcenia atmosfery. Po siedmiu godzinach jazdy autokarem docieramy do oazy około 13-tej. Rozlokowujemy się po namiotach , rozpakowujemy bagaże, odbieramy quady, sprzęt , tankujemy i przygotowujemy maszyny do wyjazdu.Odżywamy.
Trasa typu do zapoznania się z okolica i wjezdzenia się w maszyny, ale de facto i tak mi wychodzi 141 kilometry. Dostajemy tracki , dosiadamy quady i start. W końcu. Pierwsze wrażenia: niesamowicie, za jasno, gorąco i bardzo niebezpiecznie na przejazdach. Trasa z początku po małych wydmach i kamienistych szutrówkach . Pierwsze awarie. Moj team partner na rinconie brak mocy , gasnący quad i generalnie dość poważne problemy z zasilaniem paliwowym. Troch pracy, stresów i maszyna jedzie. U mnie zluzowana opaska od odpowietrzenia przedniego dyfra i w konsekwencji lekko cieknący olej rozbryzgiwany dodatkowo na tarcze hamulcowe. Okazuje się ze w zestawie nie mam tak malej opaski, tak ze opaski plastykowe i jechane. Dodatkowo gotuje się paliwo. Nie ma to wpływu na jazdę , ale schładzam żeby oszczędzić pompę paliwowa.
Zaczynają się pierwsze większe wydmy i to jest naprawdę jazda. Pierwsze podjazdy ostrożnie, z dusza na ramieniu, następne lepiej szybciej płynniej. Jedziemy szarpiaco, raz zasuwamy, znowu spotykamy quady z awariami, pomagamy, asekurujemy, itd, itd. Dojeżdżamy do oazy dość późno . Przegląd. Rafał mechanik robi mi , jak się okazało, skuteczna przeróbkę odpowietrzenia eliminującą problem z gotującym się paliwem, wymieniam opaskę na odpowietrzeniu dyfra i profilaktycznie olej w przednim moście. Kolacja, jezioro, balety.
dzień drugi ; wyścig.
honda straciła sporo oleju w skrzyni. Kolega wymienia i uzupełnia stany wiec startujemy na samym końcu. Jazda na gpsa jest wg waipontow, a nie wgranej trasy, co jest dla mnie nowością . Pierwsza części około 40 km. przez wydmy. Piekielnie, obezwladniajaco gorąco a w dodatku gigantyczny wysiłek bo jak okiem sięgnąć wydmy za wydmami wiec brak nawet kawałka trasy na którym można by było coś odpocząć. Jakoś to nam idzie fajnie i płynnie, zaliczamy punkty jest dobrze. Trasa przechodzi w szutrówkę. Tu odkręcamy i pierwsze niebezpieczne spotkania z quadami (wyschnięte, okresowe koryta rzek) Przy dużej prędkości przeloty przez takie koryta są rzeczywiście przelotami w powietrzu. Dojeżdżamy do gór i kamlotów, punkty w miejscach w których pasterze na piechotę chodzą i – przeraźliwie zimno. No normalnie zamarzamy. Mamy tez pierwszy tamowy zonk. Kolega popełnia błąd i gubimy się nawzajem. czekam szukam, tracę z 45 minut, decyzja jadę dalej sam. Ujeżdżam kawałek, i w tym stresie jednak postanawiam zapalić, a tu patrze i nie wiem jak kolega to robi ale jednocześnie macha obiema rekami z radości i jedzie quadem. Kamień z serca. Ustalamy kilka twardych reguł i jedziemy dalej. Wiem ze straciliśmy i przegraliśmy, ale zasuwamy żeby coś tam jeszcze nadrobić i nie być ostatnim. Trasa przechodzi w szutry i znowu w wydmy, i znowu jest przeraźliwie gorąco. Ale radość wspólnej jazdy uskrzydla tak ze pędzimy w kierunku na metę. Łapiemy troch stresa, bo trasa miała mieć 170 kilometrów wiec wzięliśmy po jednym kolpinie zapasu, a orientujemy się trochę za późno ze te km to po liniach prostych waipontow a my przecież jedziemy jak jedziemy, wiec kilometry wychodzą sporo wyższe. Juz 50 km od mety świecą się rezerwy, ale myślimy ze jakoś to będzie, zawsze to jednak zbliżamy się do mety, a nie oddalamy. Dojeżdżamy na oparach i tu zdziwienie, bo sadziliśmy ze jedziemy ostatni a w obozie cztery quady przed nami. Humory się poprawiają. Zrobione 209 km na gpsie.
Przegląd quadów, prysznic, kolacja, balety.
dzień trzeci: wyścig
Zdezak ostrzega: gigantyczna trasa, cały czas po wydmach, i to po wysokich. Pierwsza cześć trasy – jak dla mnie szkoła cierpliwości. 200m po starcie kolega dopompowywać kola. 2 km kolega łapie chorobę morska. i 5 i 10 i 15 km. na 30-tym kolega podejmuje decyzje o wycofaniu, ale jakoś wyperswadowawszy mu ten pomysł. Problemem tego początkowego odcinka było to, ze układ trasy zmuszał nas na atakowania wydm od łagodnej strony, następnie ostry zjazd i tak dalej, dalej i setki, setki powtórzeń. Jak na wahadle, wiec sporo osób łapało, nie do wiary, ale chorobę lokomocyjna. Kolega dochodzi do siebie, wzrasta nam tempo, a gdy w końcu dojeżdżamy do wydm gigantusow to jesteśmy pod takim wrażeniem wysokości, ryzyka i widoków ze jeszcze bardziej przyspieszamy. Zresztą nie można takich nie kończących się BB robić inaczej. REWELACJA. A widok z wysokiej wydmy na oaze zlokalizowana gdzieś tak w połowie trasy, zapierający dech w piersiach !. W oazie ZIMNA cola i woda służąca jednocześnie do kąpieli, odmakania body i stóp niektórych riderów a potem z tymi dodatkami do parzenia herbaty i kawy. I znowu wydmy gigantusy. W czasie jazdy katem oka widzę jak z boku w linii, jak okręt na morzu „sztormuje” outlander któregoś z kolegów i dosłownie dech mi zapiera. Wydmy jedziemy od ostrej strony wiec ostry podjazd, uderzenie kol w scienke przed szczytem i w rozbryzgach piachu wysuniecie się na łagodną druga stronę, i znowu …..Rewelacyjny widok. Ostatnia cześć trasy przechodzi w bardzo szybkie szutrówki , hopy uskoki. Nie jest jednak dla mnie za szybka gdyż mam tak wyślizgany pasek ze osiągam prędkości rzędu 65 km max. Dojeżdżamy na metę .Tu impreza urodzinowa Zderzaka. Kolacja, wymiana paska i o drugiej ide spać. Zrobione 191 kilometrów na gpsie.
dzień czwarty : dojazd do pikniku
Świetna trasa. Początek bardzo szybkie szutrówki i jazda po „lotniskach” polowych. Tak duże tereny niesamowicie płaskiego terenu ze rejsowy samolot mógłby lądować w każdej możliwej kierunkowo kombinacji. Następnie białe wydmy coś co przypomina jazdę po mace tak w kolorze jak i gęstości. Potem przebijanie się miedzy jeziorkami i podmokłymi terenami i końcówka na krętych szutrówkach. Jazda bez trzymanki. Dojeżdżamy w miejsce polowego obozowiska , wbijamy flagę, bierzemy w posiadanie i zaczynamy rozbijać obóz. Szczęśliwie wszystko co nam potrzebne mamy na quadach tak ze dość szybko się ogarniamy. Wieczorem podziwiamy wypiek placków w piasku w ognisku, większość komentuje co tu robiła jakiś czas temu, a następnie każdy urywa jednak kawałek i konsumuje. W nocy jak dla mnie makabra. Rewelacyjnie słychać chórek chrapaczy, i przeraźliwie zimno. Ubieram się w nocy na raty , ale stwierdzam ze kasku i butach spać nie będę. Zrobione 193 kilometry na gpsie.
dzień piaty : piknik- miasteczko gwiezdnych wojen-hotel
bardzo, bardzo szybka trasa. Kilometry ubywają w oczach. Odcinki kilkunastu czy kilkudziesięciu kilometrów piaskowo kamienista nawierzchnia proste jak strzelił. Wystarczyło się tylko nie dać podpuścić w jakaś pułapkę typu uskok czy za wysoki garb. Jemy świetny obiad w Nefta, i dojeżdżamy do miasteczka gwiezdnych wojen. Podejmujemy decyzje o jeździe po tracku i z perspektywy bardzo się z tego cieszymy. Kapitalna trasa. Fajne ścieżki, i sama frajda z możliwości zasuwania kilkadziesiąt kilometrów po szutrach bez napotykania jak w Polsce niechętnych lokalesow. W pewnym momencie trak wskazuje nam ze powinniśmy jechać na przełaj przez dość podmokły grunt. Nie wiemy co autor ma na myśli, a na gpsach nie możemy doszukać się żadnej ścieżki. Z dusza na ramieniu zapuszczamy się w to, a gdy odwracam się to widzę jak głębokie ślady zostawia maszyna. Teren porośnięty jest kępkami, wiec dla bezpieczeństwa jedziemy po nich a objeżdżamy „gole” tereny. Wiem ze to był błąd bo była jednak dalej droga która szybciej i bezpieczniej można było przelecieć ten teren który pokonał juz kilka grup riderów. Dalej szutrówka i juz asfaltami dojazd do hotelu. Zrobione 280 kilometrów na gpsie.
Z wyjazdu jestem zadowolony bo był zgodny z tym co oczekiwałem Brawo Zdezak. Dzięki Rafałowi K za team partnerowanie, wyluzowanej ekipie Materaza z którą nocowałem, z bliżej poznanych Piromanowi , Tede , Obi, Pawłowi, ekipie Erniego i wszystkim pozostałym uczestnikom.
Telefony satelitarne
W celu zwiekszenia bezpieczeństwa sugerujemy wypożyczenie telefonu satelitarnego u partnera Sahararally.pl – firmy www.ts2.pl
Projekt kubka dla uczestników i koszulka
Kazdy uczestnik otrzyma pamiątkowy kubek oraz koszulke startową
wizualizacja kubka_OrangeSportSaharaRally2012
Wylot i dodatkowe informacje
Na dzień dzisiejszy wylot z Warszawy jest o godz 9.00 rano , więc proszę być stosownie wcześniej
Kontakt na lotnisku z Jarkiem Małkusem i Przemkiem Gerlaczyńskim
Odnośnie bagażu:
Proszę o spakowanie swoich rzeczy i pzrekazanie ich wraz z quadami, torby nie muszą być przypięte, ooisane mogą być luźne, wrzucimy je do ciężarówki z plandeką.
W trakcie wyprawy bedziemy stacjonowali w oazie, więc nie jest potrzebne wożenie wszystkiego na quadzie, jedynie w jeden dzień jedziemy i bedziemy nocowac na pustyni wiec wtedy trzeba ze soba zabrac ekwipunek na spędzenie nocy w terenie.
z oazy do kolejnego miejsca wszystkie rzeczy zawiezie cięzarówka, a w trakcie wyprawy będzie nam towarzyszył pickup lecz pamietajcie, że w wiele miejsc nie dojedzie.
Upowaznienia do przewozu quadów
Poniżej w zalączniku upoważnienia właścicieli quadów( z dowodu rejestracyjnego) do przewozu maszyn przez granicę.
Bardzo prosimy o dostarczenie dokumentów wraz z pojazdami lub wysyłkę pocztą na salon www.perfectmoto.pl w Dabrowie Górniczej
Dostarczenie quadów wraz z wyposażeniem w terminie 16-18.03 do Dąbrowy Górniczej
Najnowsze wiadomości
Lista uczestników aktualna już na stronie!
Już w tym tygodniu dokładne info odnośnie:
- upoważnień na transport waszych quadów
- daty dostarczenia dokumentów od quadów
- daty dostarczenia quadów i miejsca( wstępnie 14-16.03-Dąbrowa Górnicza)
Najnowsze wiadomości!
Z ostatniej chwili jeszcze nieoficjalnie!
Gościem Sahararally 2012 edycja Tunezja będzie Przemysław Saleta
4 odcinki z naszej wyprawy i rajdu będą ralizowane i emitowane przez Orange Sport, jak dotychczas zapisało się na wyprawę oraz rajd 30 uczestników to znowu rekordowa ilość polskich quadow
ców w Afryce!















